Wiosenne legginsy i spódnica

Niedawno moja Panna uznała, że nie ma się w co ubrać i zażyczyła sobie legginsy. Bardzo lubi spódniczki, ale jednak getry do szkoły są wygodniejsze. Pani każe – sługa musi, dlatego niewiele myśląc usiadłam i uszyłam.

Chwilę mi zajęło zanim sobie przypomniałam gdzie widziałam super sposób na legginsy, ale jak już na to wpadłam to od razu uszyłam dwie pary. Tym genialnym źródłem jest Pracownia Jan Leśniak, którą odkryłam podczas konkursu Szyciowy Blog Roku: TUTAJ jak zrobić formę, a TUTAJ jak uszyć.

Obrazek_1459875108

IMG_5294

IMG_5296

IMG_5291

Wersję motylkową szyłam jako drugą i deko sobie (chyba) uprościłam, ponieważ nie kroiłam osobno pasa, tylko zrobiłam go dokładnie tak jak wykończenie nogawek.

Obrazek_1459875043Obrazek_1459875047

Obie bawełny, z których  szyłam, kupiłam kilka lat temu na Allegro. Z jednej popełniłam kiedyś zamówiony przez Majulę kapelusz, ale i tak ciągle miałam ich sporo, dlatego od razu uszyłam znalezioną w tej samej Pracowni spódnicę. Pojawiła się na blogu we wpisie o wianku i miała być bohaterką następnego, ale cóż, jakoś tak wyszło 😉

IMG_5331

IMG_5326

IMG_5324

IMG_5318

IMG_5315

Niestety moja bawełna nie układa się tak ładnie jak w instrukcji, ale tłumaczę to tym, że spódnica jest po prostu dłuższa i cięższa 🙂

Ogromnym plusem było to, że pierwsze legginsy szyłam niecałą godzinę, ale z drugimi wyrobiłam się w pół. Uwielbiam taką pracę, dlatego myślę, że te ‘przepisy’ nie raz jeszcze wykorzystam, a dodatkowo już ostrzę nożyczki na rzeczy, które są w innych tutorialach przygotowanych w Pracowni.

Dodaj komentarz