Poszłam w tango

Może nie dosłownie, ale dzięki roztańczonej Sąsiadce, na chwilę zmieniłam grupę docelową 😉

Dłuuuuugo się doktoryzowałam nad wykrojem idealnym, przez co czas oczekiwania niemiłosiernie się dłużył. W końcu metodą prób i błędów osiągnęłam (chyba) prawie ideał. Oczywiście jeszcze dużo pracy przede mną, ale bazę już mam 🙂

Manekin jest średnio zgrabny do prezentowania tego typu spódnic, ale tylko on był pod ręką.

Zarówno pierwsza jak i druga (zebra) spódnica, uszyte są z dzianiny pt. poliester spandex kupione na Allegro, natomiast zielona, mięsista lycra – w sklepie stacjonarnym.

Niestety nie mam za wielu zdjęć, zwłaszcza tych dwóch ostatnich, ale wszystkie trzy uszyte z jednej formy, może tylko rozmiarami deko się różnią.

Dodaj komentarz