Poszłam w tango

Może nie dosłownie, ale dzięki roztańczonej Sąsiadce, na chwilę zmieniłam grupę docelową 😉

Dłuuuuugo się doktoryzowałam nad wykrojem idealnym, przez co czas oczekiwania niemiłosiernie się dłużył. W końcu metodą prób i błędów osiągnęłam (chyba) prawie ideał. Oczywiście jeszcze dużo pracy przede mną, ale bazę już mam 🙂

Manekin jest średnio zgrabny do prezentowania tego typu spódnic, ale tylko on był pod ręką.

Zarówno pierwsza jak i druga (zebra) spódnica, uszyte są z dzianiny pt. poliester spandex kupione na Allegro, natomiast zielona, mięsista lycra – w sklepie stacjonarnym.

Niestety nie mam za wielu zdjęć, zwłaszcza tych dwóch ostatnich, ale wszystkie trzy uszyte z jednej formy, może tylko rozmiarami deko się różnią.

Falbaniasta asymetria 2

Pierwsza – myślałam, że to jednorazowe szycie, druga – ok niech będzie, przy trzeciej zrobiłam to na papierze, żeby z czwartą było łatwiej 😉

Spódnica z koooooła. Podwójna podszewka (do jednej doszyte falbanki). Przód 30 cm. Tył 100 cm.

Trzy pierwsze były czarne, takie, ale czerwona jest po prostu zabójcza. Oczywiście zdjęć albo nie zrobiłam, albo na szybko i nieostre ;(

Moja osobista modelka trochę marudziła, ale w końcu zgodziła się na rolę żywego manekina.

Falbaniasta asymetria

Koleżanka poprosiła mnie o tę spódnicę przed Sylwestrem. Drugą szyłam w ub. tygodniu. Zwykle kiedy mam robić coś czego nigdy wcześniej nie popełniłam, to muszę się trochę podoktoryzować, a że nie jestem fanką asymetrii to tym razem było dokładnie tak samo.
Spódnica z koła z przesuniętym środkiem. Falbany nachodzą na siebie na bazie z podszewki i na całości podszyte podszewką. Jak dla mnie za dużo liczenia i rysowania, ale pewnie przy dziesiątej miałabym opracowany łatwiejszy system 😉 Ogólnie sporo pracy, ale efekt zabójczy! 😀

IMG_6019

Z pierwszej wersji mam tylko zdjęcia z przymiarki.

1_lafirynda

Druga ma trochę dłuższy przód, ale właścicielka postarała się o porządną sesję 😉 Dzięki Aniu za zdjęcia 🙂 Wyglądasz szałowo!!!

33_1

3

03

9_2

01

55

Spódniczki z prostokąta

Ostatnio często szyję spódniczki z prostokąta i zdarza się nawet, że niczego nie zepsuję 😉 Pokażę Wam tutaj dwie ostatnie: pierwsza doszyta do gumki (pantera), druga z gumką wciąganą w tunel (krakowianka).

Panterkową sukienkę w rozmiarze blisko 60 kupiłam w SH. To ewidentnie była jakaś nieudana próba szycia, ale nawet ja mając taką tkaninę, nie poddałabym się tak łatwo. Nie wiem co to jest, ale super się kroi i szyje, nie mnie się, a do tego jest naprawdę ładna. Od roku Majula jest zakochana w zwierzęcych motywach i głównie ze względu na nią zwróciłam uwagę na tę sukienkę.

IMG_5389

IMG_5392

IMG_5509

Spódnicę po pierwszym razie skracałam o 10 cm, bo Majula się uparła, że ma być na 40, a nie 30 cm. Oczywiście na moje pytanie ‘dziecko jak ty wyglądasz?’ odpowiedziała pytaniem zgodnie z prawdą ‘jak łajza mamusiu?’

IMG_5514

IMG_5519

Druga spódnica to był absolutny spontan, ponieważ Majusia przypomniała sobie, że ‘na jutro’ ma mieć strój krakowski. Pani wychowawczyni jej powiedziała, że jak go nie ma to niech przynajmniej ma na głowie wianek, który robiłyśmy na pierwszy dzień wiosny. Panna jednak głośno powiedziała to o czym ja po cichu myślałam, że można uszyć, tym bardziej, że od roku miałam na stanie regionalną tkaninę, efekt folkowej wymiany z Kamilą 🙂

Prostokąt z dwóch szerokości, czyli jakieś 280 cm, stworzył mocno zmarszczoną spódniczkę.

IMG_5477

Halkę z podwójnego koła zakończoną haftem celowo uszyłam oddzielnie, bo przecież można ja wykorzystać w innym zestawie. Mam jakiś sentyment do wystających spod spódnicy falban, chociaż nie do końca wiem skąd mi się to wzięło. Serową spódnicę uszyłam bardzo podobnie, ale wtedy obie części tworzyły całość.

IMG_5465

IMG_5461

IMG_5482

IMG_5466

 

Wiosenne legginsy i spódnica

Niedawno moja Panna uznała, że nie ma się w co ubrać i zażyczyła sobie legginsy. Bardzo lubi spódniczki, ale jednak getry do szkoły są wygodniejsze. Pani każe – sługa musi, dlatego niewiele myśląc usiadłam i uszyłam.

Chwilę mi zajęło zanim sobie przypomniałam gdzie widziałam super sposób na legginsy, ale jak już na to wpadłam to od razu uszyłam dwie pary. Tym genialnym źródłem jest Pracownia Jan Leśniak, którą odkryłam podczas konkursu Szyciowy Blog Roku: TUTAJ jak zrobić formę, a TUTAJ jak uszyć.

Obrazek_1459875108

IMG_5294

IMG_5296

IMG_5291

Wersję motylkową szyłam jako drugą i deko sobie (chyba) uprościłam, ponieważ nie kroiłam osobno pasa, tylko zrobiłam go dokładnie tak jak wykończenie nogawek.

Obrazek_1459875043Obrazek_1459875047

Obie bawełny, z których  szyłam, kupiłam kilka lat temu na Allegro. Z jednej popełniłam kiedyś zamówiony przez Majulę kapelusz, ale i tak ciągle miałam ich sporo, dlatego od razu uszyłam znalezioną w tej samej Pracowni spódnicę. Pojawiła się na blogu we wpisie o wianku i miała być bohaterką następnego, ale cóż, jakoś tak wyszło 😉

IMG_5331

IMG_5326

IMG_5324

IMG_5318

IMG_5315

Niestety moja bawełna nie układa się tak ładnie jak w instrukcji, ale tłumaczę to tym, że spódnica jest po prostu dłuższa i cięższa 🙂

Ogromnym plusem było to, że pierwsze legginsy szyłam niecałą godzinę, ale z drugimi wyrobiłam się w pół. Uwielbiam taką pracę, dlatego myślę, że te ‘przepisy’ nie raz jeszcze wykorzystam, a dodatkowo już ostrzę nożyczki na rzeczy, które są w innych tutorialach przygotowanych w Pracowni.