Pilna potrzeba

Dzień przed wyjazdem na obóz Córka Majulka zagoniła mnie do maszyny, ponieważ okazało się, że albo wyrosła, albo ma braki w legginsach o dł. 3/4. Prosiła o 5 par, ale na szczęście skończyło się na 3.

Pierwsze to jersey ‘ogród Luizy’ kupiony w MADO. Wściekle różowe to lycra z Allegro, a trzecia dzianina miała być na sukienkę dla mnie – też z Allegro.

Pastelowy ściągacz ze srebrnymi paskami też kupiłam w MADO.

Zadowolona spakowała walizkę i od trzech dni przysyła mi takie zdjęcia 😀

Poszłam w tango

Może nie dosłownie, ale dzięki roztańczonej Sąsiadce, na chwilę zmieniłam grupę docelową 😉

Dłuuuuugo się doktoryzowałam nad wykrojem idealnym, przez co czas oczekiwania niemiłosiernie się dłużył. W końcu metodą prób i błędów osiągnęłam (chyba) prawie ideał. Oczywiście jeszcze dużo pracy przede mną, ale bazę już mam 🙂

Manekin jest średnio zgrabny do prezentowania tego typu spódnic, ale tylko on był pod ręką.

Zarówno pierwsza jak i druga (zebra) spódnica, uszyte są z dzianiny pt. poliester spandex kupione na Allegro, natomiast zielona, mięsista lycra – w sklepie stacjonarnym.

Niestety nie mam za wielu zdjęć, zwłaszcza tych dwóch ostatnich, ale wszystkie trzy uszyte z jednej formy, może tylko rozmiarami deko się różnią.

Karnawałowa Mariposa

Tym razem pokażę trochę zaległy strój karnawałowy. Ciężko pracowałyśmy nad nim z Majulą, ale niestety, nagła wysoka gorączka dzień przed balem, nie pozwoliła mu zabłysnąć w świetle kuli disco.

Motylkowa spódniczka powstała z podszewki usztywnionej flizeliną, wyciętej na kształt płatków kwiatów.

Motyli wzór starałyśmy się skopiować z prawdziwego motyla.

Zgadzam się, że prawdziwy owad nie ma cekinów, ale prawdziwy nie musi błyszczeć na imprezie 😉 Ozdoby przyklejałyśmy na Magiku 🙂

Zużyłyśmy kilka czarnych pisaków i jeden srebrny.

Spódnica dodatkowo jest na tiulu, który lekko podnosi całość, ale jak tu zrobić zdjęcia, kiedy to małe rozgorączkowane dziecko cały czas się kręci 😀

Całość uzupełniała koszulka na szeleczkach, ozdobiona cekinami.

Kapelusz Leprechauna

Nie wiem dlaczego akurat ten kapelusz skojarzył mi się z pierwszym dniem wiosny, ale powstał na życzenie mojego Panicza na tę właśnie okazję. Można było zapunktować w szkole za zielone przebranie, a że nie wymagało to specjalnego wysiłku, to chętnie się zgłosił 😉

Wyguglałam pierwszą z brzegu instrukcję, wykopałam kawałek cienkiego filcu, zatrudniłam asystentkę i jakoś wyszło 😉 Samego zainteresowanego nie było wtedy w domu, więc rozmiar dopasowałyśmy na oko 🙂

Przy pierwszej przymiarce kapelusz pochłonął całą głowę mojej Panny, dlatego wymyśliłyśmy yyyyyy…to coś, co trzymało kapelusz w odpowiedniej pozycji.

Kleiłyśmy trochę na taśmie dwustronnej i trochę na kleju na gorąco. Nic się nie rozpadło. Punkty zostały przyznane 🙂


Misia uszka

Dzień Pluszowego Misia obchodzimy 25 listopada i nieważne czy dziecko jest w przedszkolu czy w 6 klasie, uszka musi mieć!

Moje uszka powstały w kwadrans. Jedne przyklejone na opasce, drugie na krokodylkach.

Futerko znalazłam w szafie wśród przydasi od Babci. Wewnątrz obszyłam skazaną na stracenie koszulką.